środa, 18 maja 2016

Weronika:
Ze spotkania na spotkanie, z pracy na szkolenie, ze szkolenia na masaż, a potem zakupy. Kalendarz tak pełen aktywności, że jak go zamykam to boję się żeby terminy nie powypadały. Ciągle jest we mnie poczucie, ze czegoś nie zrobiłam, nie załatwiłam i nie zdążę. To jednak tylko obawy, finisz zawsze przynosi satysfakcję. Ostatniej mam mniej czasu na aktywności domowe, kurz na półkach nawarstwia się, kwiaty tej wiosny proszą o przesadzenie, gotuję w porywach, częściej niestety kupuję gotowe. Okazuję się, że zrobienie zakupów i zapełnienie lodówki to nie wszystko. Choć mąż dorosły i dzieci już też to zwykle obcowanie z lodówką kończy się sięgnięciem po kabanosika, jogurcik, serek lub to co na pierwszym planie widoczne. Kupuję więc mniej, bo czasu na obróbko – przeróbkę brak. Wczoraj i przed wczoraj udało mi się wrócić wcześniej do domu, wcześniej oznacza to co u innych normalnie czyli kończysz około 16.00 i w domu jesteś przed 17.00. Ile ja czasu w związku z tym miałam, obiad ugotowany, wspólnie z rodzinką zjedzony, posprzątane i jeszcze czas na leniucha przed tv. Obłędne szczęście, która zdarza mi się raz na czas jakiś dlatego doceniam i celebruję. Zasiadłam wczoraj i zaczęłam od wiadomości i skończyłam na 2 serialach. Seriale polskie niezwykle odprężają i zawsze można się w nie niefrasobliwie w każdym momencie włączyć, bo albo kochał i już nie chce albo zakochuje się w innym. To taki czas na pobycie odmóżdżonym więc dla kury domowej, która obiadu nagotowała, pranko równo rozwiesiła to znakomity relakso - przerywnik. W tym całym lukrowanym „bagienku serialowym” lubię i doceniam społeczną misję „Na wspólnej”. Postać zakażonej wirusem kobiety, którą gra Małgosia Socha zjedna sympatię każdego. Piękna i  mądra, która przez swoje podejście do życia zyskuje akceptację pracodawcy i pokazuje szerokiej publiczności, że z HIV można pracować w każdej branży nawet w modelingu. Kobieta, która stara się o dziecko przez sztuczną inseminację, a potem adoptuje dwójkę innych dzieci (oczywiście nie bez przeszkód). Wszystkie te wątki pokazują, że z HIV da się żyć pięknie i normalnie. Ostatnio pojawił się też ciekawy wątek miłosny dwóch dziewczyn więc jest miejsce na edukację i profilaktykę serialową, a przede wszystkim na dotarcie z nią do mas. To takie moje refleksje z wieczoru kury domowej.



Byście jednak nie zakopywali się tylko w domowych pielaszach propozycja na najbliższy piąteczek 20 maja w godzinach 17-21.00 – Warsztaty rozwoju osobistego dla kobiet seropozytywnych. Zajrzyjcie babeczki do FES ul. Sewerynów 4/100 (wejście od Bartoszewicza) przyjrzycie się swoim mocnym stronom i ograniczeniom by sprawnie pokonywać życiowe zakręty.  Dobrego piątku i odpoczynku Wam i sobie życzę.

poniedziałek, 9 maja 2016

Miranda
Dzisiaj mam jakiś smutny dzień. Niby wszystko co zaplanowałam się udało, a jednak.
 Chyba zespół napięcia, bo raz płacze, za chwilę się wkurzam, można zwariować. Mam plan, dzisiaj nie wychodzę z domu. Jakiś film, a może książka, zamykam się na cztery spusty, nie odbieram telefonów. Trzeba to przeczekać, dopóki nie weszłam w jakąś ostrą kolizję. Ze swoją sympatią zdążyłam się pokłócić. Ale był zdziwiony. Ponieważ to świeża znajomość, po raz pierwszy miał sposobność zapoznać się z moim drugim obliczem. A co tam, niech wie.

czwartek, 5 maja 2016

Weronika: 
W najbliższą sobotę zapraszam seropozytywne dziewczyny do Fundacji Edukacji Społecznej na spotkanie z ginekologiem -  dr Agnieszką Wróblewską  z Poradni Profilaktyczno-Leczniczej w Warszawie. To niesamowita lekarka, z którą otwarcie w intymnej atmosferze porozmawiać można o wszystkim: antykoncepcji, reprodukcji, chorobach przenoszonych drogą płciowa i innych problemach kobiecych. Warsztat zawsze jest ciekawy i profesjonalnie przygotowany. Spotkanie ma na celu zwiększenie wiedzy na temat ważnych aspektów związanych z regularnymi wizytami u ginekologa i profilaktyki chorób układu rodnego oraz wpływie zakażenia HIV na zdrowie kobiety.
Projekt realizowany w ramach konkursu Pozytywnie otwarci 2015.
Warto wiedzieć więcej o swoim zdrowiu więc przybywajcie. Ja będę na pewno! Sobota 7 maja godzina 11.00.ul.Sewerynów 4/100.

środa, 27 kwietnia 2016

Miranda
Skoro wiosna się zaczęła, trzeba nabrać dużo pozytywnej energii. Do swoich codziennych zajęć dołączyłam gimnastykę. Ćwiczę tydzień, bardzo fajny zestaw. A najważniejsze w tym wszystkim jest to, że po tygodniu widzę efekty. Ale to cieszy! Za miesiąc nikt mnie nie pozna.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Weronika: Im się człowiek więcej bada tym więcej nieprawidłowości specjaliści znajdują. Mam ten komfort, że badania wszelakie robię częściej niż inni ludzie z racji HIV. W związku z tym jestem bardziej zadbana medycznie, więcej rzeczy wiem i na więcej spraw mogę od razu zareagować, a w związku z tym mam nadzieję żyć długo i szczęśliwie. Fakt, że dowiedziałam się że mam wirusa HPV sprawił, że częste robiłam cytologię i gdy okazało się że nie jest idealna znalazłam się na zabiegu przycięcia szyjki macicy.  Szybka reakcja doprowadziła to tego, że nie mam raka szyjki macicy, a mój organizm pozbył się fatalnego w skutkach HPV. Od października idę na nową terapię i mam nadzieję wyeliminować jeszcze jednego obcego z organizmu czyli HCV. W między czasie okazało się, że mam problem z hormonami tarczycy,a konkretnie z chorobą Hasimoto na razie jestem w trakcie diagnostyki jednak nie poddaję się zmieniłam dietę, trochę styl życia i nie poddaję się. W tym wszystkim HIV to tylko malutki wycinek, wirus który udało się opanować i dzięki któremu wiem o wielu schorzeniach i mam na nie wpływ. Co więcej wierzę, że przy pomocy nauki jego też da się kiedyś całkowicie zwalczyć. Wszystkim walczącym o prawdę medyczną polecam rzetelny wywiad z dr Joanną Kubicką, który ukazała się 2 tygodnie temu w Wysokich Obcasach. Wreszcie ktoś nie boi się przekazywać rzetelnej prawdy opartej na naukowych faktach - na ile zakaźne są płyny osoby seropozytywnej będącej na skutecznym leczeniu. Jakie konsekwencje ma seks oralny we wszystkich ryzykownych kontaktach, dlaczego matki HIV+ nie karmią i jak w parach plus minus zdecydować się na dziecko. Chylę czoła, bo na taką prawdę powiedzianą w mediach nie stać wielu lekarzy, nie mówi tego też wiele organizacji działających w obszarze HIV/AIDS (są 2 które stanowią zaszczytny wyjątek i które znam). Nie mówienie prawdy bądź jej przemilczanie w obawie przed odpowiedzialnością za słowa stanowią kłodę pod nogami dla osób żyjących z HIV, zawsze to podkreślam. Dobrej lektury. http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100961,19888484,80-lat-z-hiv.html?disableRedirects=truehttp://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100961,19888484,80-lat-z-hiv.html?disableRedirects=true

środa, 6 kwietnia 2016

Miranda
Urwanie głowy czyli: nawał pracy i zamieszanie z tym związane, taki dzisiaj dzień. 

środa, 30 marca 2016

Miranda
No i po świętach. Moje tegoroczne były super, bardzo aktywne i towarzyskie. Wiele dostałam od bliskich mi osób, nie mówię o rzeczach materialnych oczywiście, wiele też mogłam podarować. I to wszechogarniające słońce, prawdziwy raj dla duszy i ciała. I szczerze powiem, zupełnie się nie obżarłam, chociaż pascha to ciężkie jedzenie. Zaczął się kolejny etap. Obiecuje sobie więcej uśmiechu, energii i przede wszystkim działania, wiele się klaruje, są nowe perspektywy na rozwój osobisty. Ostatnio czułam taką nużącą stagnację, nie bardzo miałam pomysł co dalej. Teraz już wiem, trzymajcie kciuki.
Pozdrawiam wiosennie.