Nosicielstwo HIV jest sferą mojego życia bardzo intymną. Pewnego dnia podzieliłam się tą informacją z koleżanką. Niestety obróciło się to przeciwko mnie i moja koleżanka stała się moim wrogiem. Grozi mi, że ujawni całemu miastu, opublikuje w internecie, pójdzie do mojego pracodawcy, że takich jak ja należy niszczyć, zwolnić z pracy. Boje się, mam lęki. Zbieram jednak siły w sobie i walczę przecież to nie moja wina, że choruję. Każdemu może się to przytrafić. Kieruję sprawę do Sądu przeciw niej za to jak się zachowuje, bo ja nic jej złego nie zrobiłam, nie zaraziłam jej ani nawet nie było takiego stanu zagrożenia. Szczerze jej to wyznałam. Czy za szczerość mam być ukarana ? W trakcie sprawy, Sąd nie przejmuje się tym, że jestem nękana jest jedynie ciekawy czy jestem nosicielem. Odmawiam udzielenia odpowiedzi, zaprzeczam przecież nic złego nie zrobiłam to moja sprawa prywatna, nie muszę takiej informacji ujawniać. Sąd powinien bronić słabszych oraz przeciwdziałać próbom zastraszania kogoś ujawniając takie informacje nieważne czy są prawdziwe czy nie. Nic z tego, Sąd używa swojej potężnej mocy i otrzymuje na papierze informację o HIVie. Teraz mój wróg jest zadowolony, ponieważ ma na papierze taką informacje. Szukałam pomocy u wymiaru sprawiedliwości dostałam prztyczka w nos. Zadaję sobie w duchu pytanie, dlaczego Sąd mnie nie obronił przed nękaniem. Zbiera się we mnie złość i czuję się dyskryminowana. Muszę sobie radzić sama, nikt mi nie pomoże. Muszę być silna !!!!!
poniedziałek, 28 lipca 2014
niedziela, 13 lipca 2014
Weronika: W Polsce ciężko i trudno mówi się o HIV. To temat zamiatany pod dywan. Dlaczego? Może przyczyną jest fakt, że jest to choroba wstydliwa, przenoszona również czy jak życie pokazuje, najczęściej drogą kontaktów płciowych. Powodów jest wiele choć niewątpliwie ludziom łatwiej mówić o kile, a przecież to też choroba, z którą wiąże się seks, rozwiązłość, zdrada. Jednak słowo kiła zostało przez lata przystosowania się i do choroby i walki z nią, oswojone. Kiłę mieli wielcy twórcy, malarze, pisarze, królowie... nazwisk przytaczać nie będę. A HIV, kto choruje na HIV? Nie bierzemy pod uwagę, że może nam się to przydarzyć. To zdarza się w Afryce, to zdarza się narkomanom, gejom i prostytutkom. Niestety to przekonanie ten stereotyp ciągle pokutuje. Łatwo usprawiedliwiamy się w ten sposób w myślach dokonując ryzykownych wyborów, nie używając prezerwatywy , nie robiąc testów. Otóż ja jestem przykładem, że jest odwrotnie i w stereotyp się nie wpisuję. Zadbana, ładna, wykształcona, z mężem i dwójką dzieci. Nikt by nie pomyślał, bo człowieka chorego wyobraża sobie jako wyniszczonego, wychudzonego, nieaktywnego zawodowo. Dlatego postanowiłam pisać, żeby chorobę oswajać, żeby mówić jak się z nią żyje, co się robić powinno, a na co trzeba uważać. Taka notatka z życia i recepta na nie, której nie dostaniecie w żadnym gabinecie lekarskim. HIV uczynił mnie silniejszą, odporniejszą, wrażliwszą i wiele, wiele innych.....bo choroba jak każda inna zmienia człowieka i jego patrzenie na siebie, innych. Nigdy nie zaczynam od tego. Mam tyle i tyle lat z chorobą żyję od.....bo nikt- nikomu się w ten sposób nie przedstawia
: -Dzień dobry Ania 26 l. cukrzyczka - Wiesław, mam kłykciny kończyste.
Chociaż będę pisała o HIV i swoich doświadczeniach z nim związanych to chciałabym, żebyście patrzyli na mnie jak na normalna kobietę. Mam 40 lat jestem zwariowana, kocham swoją pracę - odpowiedzialna, zorganizowana, ale i bałaganiara, kochająca taniec i imprezy do białego rana. Chcę pisać o swoich doświadczeniach związanych z zakażeniem, bo może być to deska pomocy dla innych kobiet borykających się z choroba. Wiem, że kobietom bardzo ciężko mówić o swoim zakażeniu. Najczęściej nie piszą, nie dzwonią, nie pytają i nie odwiedzają organizacji pomocowych. Bardzo dbają o swoją anonimowość. Kobieta boi się zwyczajnie, że jak zada telefonicznie pytanie czy mogło dojść do zakażania i opisze kontakt seksualny to dostanie łatkę "puszczalska", "niewierna". To siedzi w głowie, to jest uwarunkowane kulturowo. Mężczyźni mają łatwiej. Będę pisać przede wszystkim o kobietach i dla kobiet, żebyście były jak ja SILNE.
: -Dzień dobry Ania 26 l. cukrzyczka - Wiesław, mam kłykciny kończyste.
Chociaż będę pisała o HIV i swoich doświadczeniach z nim związanych to chciałabym, żebyście patrzyli na mnie jak na normalna kobietę. Mam 40 lat jestem zwariowana, kocham swoją pracę - odpowiedzialna, zorganizowana, ale i bałaganiara, kochająca taniec i imprezy do białego rana. Chcę pisać o swoich doświadczeniach związanych z zakażeniem, bo może być to deska pomocy dla innych kobiet borykających się z choroba. Wiem, że kobietom bardzo ciężko mówić o swoim zakażeniu. Najczęściej nie piszą, nie dzwonią, nie pytają i nie odwiedzają organizacji pomocowych. Bardzo dbają o swoją anonimowość. Kobieta boi się zwyczajnie, że jak zada telefonicznie pytanie czy mogło dojść do zakażania i opisze kontakt seksualny to dostanie łatkę "puszczalska", "niewierna". To siedzi w głowie, to jest uwarunkowane kulturowo. Mężczyźni mają łatwiej. Będę pisać przede wszystkim o kobietach i dla kobiet, żebyście były jak ja SILNE.
czwartek, 10 lipca 2014
Jakiś koszmar gorących dni facet ze mną zerwał w pracy dali mi 2 tyg bezpłatnego tak się boję że bez połowy pensji nie wyżyję i jeszcze on ,dawno chciałam się rozstać ale nie potrafiłam taki był uczynny ,miły,oddany i nagle oświadcza mi że od miesiąca z Jolą jakąś się spotyka to szok.trzy lata było ciężko pomagałam mu co miesiąc kasę pożyczał, miałam dość ,ale taki byl miły, sprzątał, po pracy czekał,zakupy mi nosił cały czas zapewniał że tylko ja iFi-fuś tz.pies że nie ma nikogo na świecie , więc nie mogłam zerwać i powiedzieć oddaj klucze i teraz jak mi jeden raz od trzech lat będzie pomoc potrzebna to on mi mówi że NIE,że chce pobyć sam a przyciśnięty do muru wyznał że od miesiąca kłamie.
Jakoś to przetrawię jeżdżę z byłym do związku niewidomych bo pił leków nie brał jak się rozstaliśmy i na półpasiec oczny zachorował teraz nie widzi przeszczepy mu robią żal mi go czasu mam dużo to myślę zrobię coś dobrego może mniej myśleć będę kto ,czemu i jak.I tak sobie się spotykamy niewidomy facet,samotna kobieta i pies ,który nie wie co jest grane .Smutno mi bardzo ,bardzo,bardo
Dobrze że mam jeszcze pare koleżanek ,które mnie nie zapomniały bo związek z nim absorbował mi cały czas z nikim się nie spotykałam ,ale jakoś się nie pogniewali ,dzięki Bogu za ludzi bo bym zwariowała i za tego bloga bo sobie napisałam i już jakoś tak sama z tym nie jestem
Jakoś to przetrawię jeżdżę z byłym do związku niewidomych bo pił leków nie brał jak się rozstaliśmy i na półpasiec oczny zachorował teraz nie widzi przeszczepy mu robią żal mi go czasu mam dużo to myślę zrobię coś dobrego może mniej myśleć będę kto ,czemu i jak.I tak sobie się spotykamy niewidomy facet,samotna kobieta i pies ,który nie wie co jest grane .Smutno mi bardzo ,bardzo,bardo
Dobrze że mam jeszcze pare koleżanek ,które mnie nie zapomniały bo związek z nim absorbował mi cały czas z nikim się nie spotykałam ,ale jakoś się nie pogniewali ,dzięki Bogu za ludzi bo bym zwariowała i za tego bloga bo sobie napisałam i już jakoś tak sama z tym nie jestem
niedziela, 29 czerwca 2014
Za ciężko pracuję to wstawnie o 4.15 przeciez to nie naturalne dla czlowieka i tak już 3 lata a dalej nie mogę się dopasować.Są plusy kończę o 14 i mam dluuuuugi dzień ale jakoś tak mi nie pasuje coraz bardziej ta praca jak to mowili w filmie rejs NUDA NUDA NUDA.
wiem poszukam innej ale kiedy jak mi się cały czas spać chce.Nawet na imprezę i do teatru nie idę bo chcę siedzieć i odpoczywać.
Jakiś taki mało energetyczny czas mam .Tak silne babki z hiv też marudzą ,boją się ,mają doły .
No to zaraz wyruszę rozchodzić i wyleczyć wewnętrzną marudę.Blog fajny ,lubię go mało ludzi pisze ,szkoda wiem wiem brak czasu a gówno prawda czasu jest duzzzzzo
Dobra idę.
buźka
wiem poszukam innej ale kiedy jak mi się cały czas spać chce.Nawet na imprezę i do teatru nie idę bo chcę siedzieć i odpoczywać.
Jakiś taki mało energetyczny czas mam .Tak silne babki z hiv też marudzą ,boją się ,mają doły .
No to zaraz wyruszę rozchodzić i wyleczyć wewnętrzną marudę.Blog fajny ,lubię go mało ludzi pisze ,szkoda wiem wiem brak czasu a gówno prawda czasu jest duzzzzzo
Dobra idę.
buźka
piątek, 27 czerwca 2014
Coś o mnie i ode mnie.
Związana z wirusem :) jestem od 1998 r. czyli od 16 lat.Moja opinia:...... tak, wirus zmienia życie, wywraca je o 180*, jednocześnie uczy pokory wobec środowiska, własnego organizmu, własnej tzw.pewności siebie. Uczy przyglądania się sobie, kontrolowania własnych decyzji, bycia zorganizowanym (bo wizyty), walecznym (bo trzeba zwalczyć dotychczasowe złe nałogi, które teraz dodatkowo niszczą organizm) i szczęśliwszym (wydaje mi się, że lepiej potrafię odróżnić dobro od zła). Przez to co się wydarzyło trochę tak jakby uspokoiłam swój temperament, poznałam i wytrzymuję z moim ukochanym dłużej niż moja przeciętna :) Nie znoszę połykać leków (przez godz. ogromne mdłości), ale wierzę, że ratują życie i cieszę się, że są dostępne, w niektórych krajach ludzie dalej nie maja do nich dostępu (Wschód,Afryka Płd).
Życzę wszystkim szczęśliwego życia.
Autor:zając
Życzę wszystkim szczęśliwego życia.
Autor:zając
środa, 25 czerwca 2014
HIV na śniadanie...
VIKI:
HIV na śniadanie, HIV na obiad, HIV na kolacje.... Taki był początek, jakieś 15 lat temu :-). Po takim czasie pozostał tylko HIV i cała reszta jak u każdego: rachunki, praca, dom , praca itd. Leków coraz mniej i w coraz mniejszej postaci :-). Tylko ten wieczny strach, że dowie się o tym jakiś "życzliwy", który to wszytko zburzy ... Życie z wieczną wydawało by się tajemnicą. Powiedzieć znajomym? Powiedzieć temu , przy którym pojawiły się motyle w brzuchu? Być odtrąconą, odrzuconą, odepchniętą? Te pytania mimo czasu nie znikają :-( i zawsze brak na nie odpowiedzi :-(. Całe szczęście, że gdzieś tam na dnie ducha lubię adrenalinę i ryzykuję - mówiąc o tym TAK JESTEM SEROPOZYTYWNA ( chudnę przy tym z 10 kg) ale póki co się opłaca :-). Póki co, nie zostałam odtrącona, odrzucona, odepchnięta. :-).
HIV na śniadanie, HIV na obiad, HIV na kolacje.... Taki był początek, jakieś 15 lat temu :-). Po takim czasie pozostał tylko HIV i cała reszta jak u każdego: rachunki, praca, dom , praca itd. Leków coraz mniej i w coraz mniejszej postaci :-). Tylko ten wieczny strach, że dowie się o tym jakiś "życzliwy", który to wszytko zburzy ... Życie z wieczną wydawało by się tajemnicą. Powiedzieć znajomym? Powiedzieć temu , przy którym pojawiły się motyle w brzuchu? Być odtrąconą, odrzuconą, odepchniętą? Te pytania mimo czasu nie znikają :-( i zawsze brak na nie odpowiedzi :-(. Całe szczęście, że gdzieś tam na dnie ducha lubię adrenalinę i ryzykuję - mówiąc o tym TAK JESTEM SEROPOZYTYWNA ( chudnę przy tym z 10 kg) ale póki co się opłaca :-). Póki co, nie zostałam odtrącona, odrzucona, odepchnięta. :-).
sobota, 21 czerwca 2014
silna to ja
Pisząc czuję się jak Pudzian leki mam na trzy miesiące ,badania dopiero we wrześniu fakt że mam wirus od 1997 to już 17 lat ,nie lubię wogóle chodzić do lekarza i nie chodzę jeżdżę tylko po leki tak naprawdę to jestem zdrowa ,dobrze przebadana tz.ginekolog,badania ogólne,wszyscy specjaliści i nic mi nie dolega jestem zdrową kobietą.Tak brzmi dziwnie ale tak jest .
A teraz zakupy,generalka jak co sobotę,głaskanie psa i inne drobne przyjemności zwykłej baby w średnim wieku znajomi,lody,truskawki,wypadzik na spacer z facetem jak mi nie padnie po drodze bo jest po 24 godz w pracy,silny ,twardy i za to go kocham.udanejjjjjj sobbbbbboty paaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Autorka: Buźka
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)